14 sierpnia 2014

List do M.
Najdroższa M.,
piszę do Ciebie list, może ostatni, na pewno pierwszy…
Gdyby tylko mój psi język potrafił odnaleźć słowa, którymi mógłbym wyrazić swoją miłość do Ciebie, gdybym tylko potrafił powiedzieć jak bardzo jestem wdzięczny…
To Ty wyciągnęłaś mnie z ciemności, Ty dałaś szansę i nadzieję…
To Ty poświęcałaś każdy dzień ostatnich kilku miesięcy tylko dla mnie – woziłaś do lecznicy, na badania, zabiegi, podawałaś leki, kąpałaś w różnych specyfikach…
przemeblowałaś swoje życie by moje nabrało sensu, walczyłaś o mnie z całych sił, każdego dnia, bez ustanku…
gdyby nie Twoja ciepła dłoń i otwarte serce już dawno by mnie nie było, w Przytulisku powoli umierałem, bo choć stawali na głowie by mnie ratować – schroniskowe warunki tylko zaostrzały moją chorobę i gdy gasła ostatnia nadzieja pojawiłaś się TY…
Zabrałaś mnie. Zostałaś moim Aniołem.
Myślałem, że tak będzie już zawsze. Ja i Ty. M i M. Na zawsze.
Życie niestety lubi płatać figle. Wiem, że kochasz mnie ponad wszystko. Wiem, że sama chciałaś by Twój DT zamienił się w Mój Dom Stały. Sytuacja jednak przerosła nas oboje. Wiem, że musisz wyjechać. Wiem, że nie potrafisz mnie zostawić… ale wiem, że tym razem nie masz wyjścia. Nie mam żalu. Wszystko rozumiem. Naprawdę. I wiem też, że sobie poradzę bo nie będę sam, bo gdzieś tam czeka Mój Człowiek, taki na zawsze…tylko jeszcze nie znalazł do mnie drogi…ale przyjdzie, nie bój się! Nie płacz. Jedź spokojnie. Uśmiechnij się, bo jeszcze obydwoje będziemy szczęśliwi.
bo Mój Człowiek się znajdzie…prawda?

Twój na zawsze,
Misza.
Misza bardzo pilnie szuka domu. Został Mu niecały miesiąc. Bardzo prosimy o dom dla niego!