Pierwsza doba Funi w Domu Tymczasowym za nami. Dostarczyła nam wielu cennych informacji, niestety nie wszystkie są dobre. Funia to przyjacielska i ciekawska sunia. Bardzo szybko zapamiętała rozkład mieszkania oraz miejsca swoich miseczek czy podkładów do załatwiania się. Z psami rezydentami, które mieszkają w domu dogaduje się dobrze. Funia jednak wciąż pamięta to co się wydarzyło, potrafi się szybko czegoś przestraszyć oraz są miejsca w których nie pozwala się dotykać. Teraz też, w domowych warunkach widać jakie problemy zdrowotne wciąż występują. W szpitaliku na niewielkiej powierzni, bez dodatkowych bodźców normalnego otoczenia, ataki padaczkowe praktycznie nie występowały, pojawiało się natomiast kręcenie o którym wcześniej wspominaliśmy. Aktualnie sytuacja się odwróciła. Pojawiają się ataki, nie są oczywiście tak silne i wyczerpujące jak przed operacją ale są i poprzedza je kręcenie się. W DT Funia jest otoczona ogromną miłością i spokojem, non stop ktoś przy niej dyżuruje i gdy tylko pojawiają się objawy ataku, mała od razu jest uspokajana. Pod tym linkiem widać jak obecnie to wygląda (kliknij). Jesteśmy cały czas w kontakcie z dr. Kaliszem, który zalecił dalszą, dokładną obserwację psiaka przez najbliższe dni i wtedy też będziemy podejmować dalsze decyzje odnośnie kontynuacji lub zmiany leczenia. Na chwilę obecną Funia jest na Luminalu, doszły również dwa leki: karsivan i aescin. Mają pomóc w odbudowaniu tkanki mózgowej oraz zmniejszać obrzęk. Funia prawdopodobnie nigdy już nie wróci do stanu sprzed pobicia i będzie musiała do końca życia zażywać leki. Proces powrotu do sił będzie ciężki i długotrwały, a Funia będzie wymagała stałej opieki. Nasze waleczne maleństwo nie poddaje się jednak i każdą cząstką swojego ciałka chce żyć!