Frania

Dziękuję, że już znalazł się Święty Mikołaj, który postanowił spełnić moje świąteczne marzenie.

W naszym Przytulisku jest jeszcze wiele zwierząt, które wciąż czekają na prezenty. 

Proszę, spełnij ich marzenia.

Kochany Święty Mikołaju,

jestem około 10-letnią seniorką. W mroźne popołudnie zostałam porzucona przez moją rodzinę
Nie chcieli mnie już, bo jestem staruszką, słabo widzę i potrzebuję leczenia oraz troskliwej opieki.

Osoba, która mnie znalazła, przygarnęła mnie na noc do swojego domku, ale nie mogła dać mi stałego miejsca. Ogłosiła jednak, że jestem bezpieczna na chwilę, i podała numer telefonu.
Ciocia, która zobaczyła ogłoszenie, natychmiast zadzwoniła i wzięła mnie pod swoją opiekę. Po przyjeździe nakarmiła mnie i ułożyła w cieplutkim kocyku.

Rano ciocia zauważyła, że mam opuchnięty pyszczek i kuleję na przednią prawą łapkę. Pojechałyśmy do weterynarza. Pani doktor zrobiła mi wiele badań i okazało się, że mam ogromną anemię, ząbki i dziąsła w stanie krytycznym oraz bardzo dużą niedowagę.
Ważę 4,9 kg, a powinnam około 7–8 kg. Powiedzieli, że wyglądam jak szkielecik i dlatego nie mam siły chodzić.

Teraz codziennie przyjmuję różne tabletki i zastrzyki. Ciocia przygotowuje mi 4–5 posiłków dziennie — dwa razy gotuje i podaje mi mokrą, wysokomiesną karmę. W pierwszej kolejności czeka mnie zabieg usunięcia chorych ząbków, a później kolejne.
Przede mną także kosztowna wizyta u okulisty, bo nie wiadomo, co dalej z moim wzrokiem.

Mikołaju, jeśli to tylko możliwe, bardzo proszę o dobrej jakości karmę — suchą i mokrą — o podkłady, ciepłe legowisko i witaminy.
Wiem, że proszę o wiele, ale może znajdzie się ktoś, kto pomoże mi opłacić choć jedną wizytę u okulisty.

Dziękuję z całego serduszka.

Frania